Fairy Tales for a Fairer World

CONTES DE FÉES POUR UN MONDE MEILLEUR - CUENTOS DE HADAS PARA UN MUNDO MÁS JUSTO - 讲述童话故事 创造一个 更公平的世界 - كان يا ما كان في أفضل الأزمان - СКАЗКИ ДЛЯ ЛУЧШЕГО МИРА - ΠΑΙΔΙΚΑ ΠΑΡΑΜΥΘΙΑ ΓΙΑ ΕΝΑΝ ΔΙΚΑΙΟΤΕΡΟ ΚΟΣΜΟ - BAŚNIE I DZIWY BY ŚWIAT BYŁ SPRAWIEDLIWY

In the Storybook, classic characters take on new adventures in the setting of traditional fairy tales from around the world, whilehighlighting issues such as climate change, epidemics, displacement, and inequality

Chapter 5.jpg

Wśród bambusowych pól żyli zamożny Ścinacz Bambusa z żoną. Mimo całego posiadanego bogactwa nie byli w pełni szczęśliwi. Od lat bezskutecznie starali się o dziecko, którego bardzo pragnęli. Pewnego dnia pracując w polu, Ścinacz Bambusa dostrzegł jasne światło wydobywające się z jednej z bambusowych łodyg. Podszedł bliżej i delikatnie ją rozciął. Na jego oczy padł piękny, promienisty blask, a w środku – nie mógł w to uwierzyć – było niemowlę: dziewczynka.

Ścinacz Bambusa znał historię o Calineczce, zrodzonej z kwiatu, ale nigdy wcześniej nie słyszał o dzieciach rodzących się z bambusa. Wyjął dziewczynkę, położył ją na dłoniach i podziwiał jej urok. Pomyślał, że zabierze ją do domu, by pokazać żonie. Ich radość rosła z godziny na godzinę. Postanowili zatrzymać dziewczynkę i dać jej na imię Bambusowa Księżniczka. Małżonkowie opiekowali się i kochali ją jak własne dziecko. Łodygę bambusa, w której się narodziła zatrzymali dla niej na pamiątkę, jako przypomnienie, że nie trzeba daleko szukać, by znaleźć szczęście.

Bambusowa Księżniczka wyrosła na piękną dziewczynę. Jej więź z ojcem była trwalsza niż pędy bambusa. Tę zażyłą relację zawdzięczali częstemu przebywaniu ze sobą. Całymi dniami pracowali razem na polach bambusowych. Wolny czas Bambusowej Księżniczki wypełniały spacery z pandą, gra w Kendo (gra związana ze sztukami walki) i czytanie w ukryciu. Wraz z upływem czasu każdą z tych dziedzin Księżniczka opanowywała coraz lepiej.

Jednakże to nie o jej talentach rozmawiała cała wioska. Mówiono o popularności i bogactwie, które zyskała, będąc córką dobrze prosperującego Ścinacza Bambusów. Jakikolwiek książę wystarczająco urodziwy i czarujący, by zabiegać o względy Bambusowej Księżniczki, zyskałby dostatnie życie, gdyby został jej mężem.

Kiedy Bambusowa Księżniczka skończyła piętnaście lat, Ścinacz Bambusa rozesłał listy do pięciu najzamożniejszych książąt, zapraszając ich na pięć następujących po sobie bankietów, z których każdy miał odbyć się innego wieczoru. Książęta wiedzieli, że była to ich szansa, by oczarować Księżniczkę, ale – co ważniejsze – chcieli zdobyć aprobatę jej ojca. W końcu to ojciec był tym, który miał podjąć decyzję o wydaniu jej za najodpowiedniejszego z kandydatów.

Bambusowa Księżniczka wiedziała, o rodzinnej tradycji – wydawaniu kobiet młodo za mąż. Oznaczało to dla niej koniec możliwości nauki i uczęszczania do szkoły. Im stawała się starsza, tym bardziej niepokoiła ją myśl o wczesnym zamążpójściu. Przecież małżeństwo powinno być wyborem: wyborem odpowiedniego czasu i wyborem odpowiedniego partnera. Ona czuła się na nie zbyt młoda. Marzyła o podróżach i dalszej edukacji. Chciała być naukowcem albo inżynierem komputerowym. Uwielbiała tworzyć aplikacje i spędzać czas w mediach społecznościowych. Jej ojciec z kolei był podejrzliwy wobec wszelkiej nowoczesności, a w szczególności wobec – jak sam to nazywał – niebezpiecznej metody komunikacji: Internetu. W ich domu telefony, telewizory i komputery były zabronione do momentu, w którym jego żona stwierdziła, że sąsiedzi wydają się być zamożniejsi, bo mają telewizor i telefon komórkowy. Bambusowa Księżniczka dostała wówczas upragniony telefon, ale bez środków na nim, nie mówiąc już o przyzwoitym pakiecie internetowym. Musiała więc korzystać z publicznych sieci Wi-Fi, a te trudno było znaleźć.

Pierwszy wieczór pięciodniowej gali bankietów wreszcie nadszedł. Na białym tandemie z pustym tylnym siedzeniem przybył Śnieżny Książę. Bambusowa Księżniczka spodziewała się, że Śnieżny Książę będzie miał śnieżnobiałą cerę, jak jego prababka – Królewna Śnieżka, ale ku jej zaskoczeniu takowej nie posiadał.

Podczas kolacji Śnieżny Książę spytał Bambusową Księżniczkę o jej zainteresowania. Opowiedziała wówczas, jak zaciekawiło ją powstanie Wszechświata, co następnie roznieciło w niej chęć uczenia się fizyki i bycia naukowcem. Wspomniała mu również, że interesują ją kodowanie i inżynieria. Książę był przerażony.

0.char_prince_snow.png

Według niego kobiety swoje zdolności powinny eksponować w kuchni, nie w sali lekcyjnej. Damy powinny udowadniać swoją kobiecość, służąc mężczyźnie i dbając o niego.

Bambusowa Księżniczka wzięła głęboki oddech, by się uspokoić, gdy Książę wyjaśniał, co sądzi o roli kobiet: „Moja prababcia, Śnieżka, natknęła się na domek w lesie, w którym żyło siedmiu krasnoludków. To była jej bezpieczna przystań, z dala od Królowej Śniegu, która chciała...”.

„Być najpiękniejsza w świecie...”, niecierpliwe przerwała mu Bambusowa Księżniczka.

„By zyskać swoje prawa w domu, Śnieżka myła podłogi, ścieliła łóżka, zszywała ich ubrania i gotowała im posiłki. Była świetnym wzorem dla wszystkich kobiet”. Książę nie zauważył, że Bambusowa Księżniczka wygląda przez okno i stuka palcami o stół. „Chciałbym uczcić moją prababcię przez zostanie ojcem siedmiorga dzieci i dać im imiona krasnoludków, które tak lubiła”. Bambusowa Księżniczka wstała od stołu i tak mocno chwyciła swoją łodygę bambusa, że aż pobielały jej knykcie.

Jej ojciec cicho przyglądał się zajściu. Wyczuł, że randka nie szła za dobrze, więc by jego córka nie zawstydziła Księcia jeszcze bardziej, pożegnał go przed podaniem deseru. Śnieżny Książę podziękował Bambusowej Księżniczce za kolację i odjechał na swoim tandemie z wciąż pustym tylnym siedzeniem.

Drugi wieczór mógł być tylko lepszy od pierwszego. Roman, cieszący się popularnością potomek Cesarza, był już w drodze. Zarówno Cesarz, jak i jego prawnuk byli znani w całym kraju ze swojego wyczucia stylu. Ojciec Księżniczki uznał, że Roman i jego córka mogliby porozmawiać o wzorach jedwabiu i aktualnych modach. W przebieralni sługa Księżniczki upinał jej ostatni kosmyk włosów, gdy zabrzmiał dzwonek. Roman przybył punktualnie.

Bambusowa Księżniczka podążyła za kamerdynerem do drzwi frontowych. Jej sługa szedł tuż za nią i poprawiał jej bufiastą suknię. Ojciec zauważył błysk w oczach Księżniczki, ale szybko się zorientował, że był to po prostu jej mocny brokatowy makijaż. Drzwi otworzyły się. Bambusowa Księżniczka odskoczyła ze strachu i na widok tego, co znajdowało się przed nią, nie mogła złapać tchu. Zaskoczona, zaczęła się krztusić. Roman szybko wszedł do środka i próbując jej pomóc, poklepał ją po plecach. To tylko pogorszyło sprawę. Księżniczka, nie patrząc na niego, odwróciła się. Roman nie pojmował jej reakcji. „Czyżby nie podobał jej się mój nowy garnitur?”, pomyślał.

Ścinacz Bambusa i jego żona kucając na schodach, tak jak poprzednio, obserwowali randkę z ukrycia. Chwilę zajęło im zorientowanie się, na co patrzą. Nagle wydali zduszony okrzyk: „On jest nagi!”. Ojciec zbiegł po schodach z królewskim szlafrokiem i przykrył Romana, by dłużej nie gorszył Księżniczki. Roman opierał się temu, lecz Ścinacz Bambusa nalegał, by założył szlafrok, jeśli zamierza zostać.

W czasie kolacji Bambusowa Księżniczka nadal czuła się wytrącona z równowagi po tym przykrym zajściu. Ojciec nauczył ją, że pierwsze wrażenie liczy się najbardziej, a teraz wierzyła w to mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Nagość Romana była najbardziej ekscytującym wydarzeniem wieczoru, a jego opinia na temat piękna nowego „garnituru” – jedynym stwierdzeniem, które wyciągnęła z niego przez całą noc. Gdy pytała go o jego ulubione książki, filmy, aktorów, zespoły i o to, jak wyglądałyby jego wymarzone wakacje, jego jedyną reakcją było wzruszanie ramionami. Na koniec zrzucił ojcowski szlafrok, życząc jej dobrej nocy. Znowu odwróciła wzrok, ale rzeczy, które już raz się zobaczyło, nie da się wymazać z pamięci. Gdy zapytał, czy spotkają się ponownie, wzruszyła ramionami.

Kiedy nastał trzeci wieczór, naprzeciwko niej znajdował się Żabi Książę ze swoją żabcią. Nie wyglądał na księcia. Skóra jego szyi była obwisła. Na głowie, po bokach, miał jedynie dwa placki siwych włosów, a jej czubek lśnił mocniej niż słońce. Kotek księżniczki, Kot w Butach, szybko dał znać o swojej dezaprobacie. Wskoczył na stół i zaczął syczeć na żabę siedzącą na ramieniu księcia. Książę zmiótł kota ze stołu, być może ze zbyt dużą siłą, i powiedział: „Nie lubię kotów. Wiem, że to twój drugi kot, ale będzie też ostatnim, kiedy tylko za mnie wyjdziesz”.

Księżniczka nie pamiętała, by kiedykolwiek opowiadała Żabiemu Księciu, że to jej drugi kot po odejściu pierwszego, który stracił wszystkie swoje dziewięć żyć. Jedynym miejscem, w którym podzieliła się tą informacją, był jej profil w mediach społecznościowych, jednak dostęp do tej informacji mieli tylko zaakceptowani przez nią przyjaciele. Więc w jaki sposób Żabi Książę uzyskał tę informację? Bambusowa Księżniczka była przekonana, że musiał włamać się do jej konta i ją obserwować. Niedługo po deserze już go nie było. Został wyrzucony zarówno z domu, jak i z listy potencjalnych kandydatów.

12 Conversation-chap5-1.png

Późnym wieczorem służący Bambusowej Księżniczki ścierał jej z twarzy resztki makijażu i łez. Księżniczka była zmęczona i zła. „Ledwie mogę wytrzymać pięć dni zabawiania tych „czarujących” książąt. Jak zdołam przeżyć resztę życia z jednym z nich?”.

Następnego ranka Bambusowa Księżniczka miała do załatwienia różne sprawy w mieście. Wykorzystała tę podróż jako sposób na uzyskanie dostępu do publicznego Wi-Fi na swoim telefonie komórkowym. Zeszłej nocy Żabi Książę podsunął jej pomysł, aby dowiedzieć się czegoś o czwartym księciu, który będzie jej towarzyszył tego popołudnia. Księżniczka nie chciała włamywać się na jego konto. Pragnęła tylko zobaczyć to, co zostało upublicznione przez Księcia. I oczywiście chciałaby dyskretnie przemilczeć ten fakt w trakcie ich rozmowy.

W swojej ulubionej kociej kawiarni Bambusowa Księżniczka wyszukała Księcia z Bajki na portalu społecznościowym i ucieszyła się, gdy zobaczyła, że jego albumy ze zdjęciami były upublicznione. Przejrzała każdy z nich zdjęcie po zdjęciu i była pod dużym wrażeniem. Książę wyglądał dobrze, kochał swoją rodzinę, a nawet pomagał w schronisku dla kotów. To był ten jedyny! To był książę w błyszczącej zbroi!

Nadszedł trzeci wieczór, a wraz z nim Książę z Bajki. Pomiędzy kolejnymi łyżkami zupy Książę opowiadał swoje historie rodzinne w najdrobniejszych szczegółach. W snuciu opowieści pomagał sobie albumami ze zdjęciami, które Bambusowa Księżniczka zdążyła już obejrzeć na jego profilu. Każda historia przeradzała się w kolejną i tak wieczór płynął dla niej jakby w zwolnionym tempie. Głos Księcia zdawał się dochodzić z oddali. Dla znudzonej Księżniczki ciekawsze były lody o smaku mokki, które właśnie jadła. „Przepyszne”. Zanotowała sobie w pamięci, aby podziękować później kucharzowi za to wyjątkowe danie.

„To tyle o mnie w skrócie. A co ty powiesz o sobie, Bambu?”, zapytał Książę.

Bambusowa Księżniczka była bardzo pochłonięta swoimi myślami i kilka sekund zajęło jej uświadomienie sobie, że – po pierwsze – Książę zadał jej jakieś pytanie, a po drugie – zwrócił się do niej irytującym przezwiskiem. Już otworzyła usta, żeby mu odpowiedzieć, ale Książę jej przerwał:

„Ach, popatrz, która godzina. Czas na mój sen. Nie bez powodu nazywają mnie Księciem z Bajki. Do widzenia i dobrej nocy, moja Śpiąca Ślicznotko”. Czwarty Książę też okazał się do niczego. Oparła się o schody, nogi miała ciężkie jak z ołowiu. Jej ojciec, starając się być optymistą, zapytał, jak było, ale odpowiedziało mu zatrzaśnięcie drzwi tuż przed nosem.

Noc piąta. Książę numer pięć – Pantofelkowy Książę. Bambusowa Księżniczka, zniechęcona i zmęczona szykowaniem się na każdy wieczór, tym razem ubrała się na luzie. Jej matka była zniesmaczona, widząc Księżniczkę w spodniach i pouczyła ją, że damy ich nie noszą. Chodziła za nią krok w krok, przygładzając szczotką jej splątane włosy, nakładając róż na policzki i spryskując jej szyję bardzo drogimi perfumami.

U drzwi zabrzmiał dzwonek. Księżniczce przebiegło przez myśl, że może powinna była dołożyć więcej starań w sprawie swojego wyglądu, jednak żeby nie ulec presji mamy, pozostała w dżinsach. Otworzyła drzwi z wysoko uniesioną głową. Może troszkę za wysoko, ponieważ jej oczy nie spotkały się z twarzą księcia, a z widokiem ogromnego samochodu, który wyglądał bardziej jak wojskowy pojazd z odkrytym dachem niż przyjazne dla środowiska i ludzi auto. Spaliny wydobywały się jak z elektrowni węglowej, ale księcia nie było w środku! Uwagę Księżniczki przykuł jakiś błysk – był to Pantofelkowy Książę, który przyklęknął na jedno kolano, trzymając w rękach bucik, który miała przymierzyć. Muskularna szczęka, świecące w ciemności zęby, długie rzęsy. Księżniczka musiała na widok Księcia stać jak sparaliżowana przez dłuższy czas, bo przerwał on ciszę głośnym „Hm!”.

13 Conversation-chap5-2.png

Bambusowa Księżniczka spojrzała na trzymany przez niego pantofelek. Był zrobiony z wężowej skóry, tak jak jego wysoko sznurowane buty, ze sznurówkami z wibrysów focząt śnieżnych. Księżniczka próbowała poskładać to wszystko w logiczną całość i zrozumieć sens reszty jego ubioru. Książę miał przywiązany do pleców harpun, z którego zwisała przebita przez oko ryba. Spod kamizelki bez rękawów zrobionej z futra norek widać było napięte mięśnie. Jego wąską talię podkreślał pas wykonany z krokodylej skóry z jakimś dodatkiem na środku. Pistoletem? Tak nie wygląda prawdziwy książę!

Książę głęboko wierzył, że jest tym, czego chcą wszystkie dziewczyny; przecież dziewczyny kochają zwierzęta. Natomiast Bambusowa Księżniczka była przekonana, że Książę nienawidzi natury, skoro nosił ubrania zrobione z zagrożonych wyginięciem gatunków. Trzasnęła drzwiami przed jego nosem i z płaczem pobiegła na górę. „To nie ma sensu”, pomyślała. „Nigdy nie znajdę kogoś odpowiedniego. A bez księcia moje życie zawsze będzie pozbawione wartości w oczach ojca. Chcę wrócić tam, skąd pochodzę”.

Tymczasem Bambusowa Królowa i Kolin dotarli na bambusowe pole. Ukrywając się w cieniu oświetlonych przez księżyc łodyg bambusa, powoli zbliżali się do domu Królowej. Wszystko wyglądało tak samo jak wtedy, gdy była ona jeszcze małą dziewczynką. Ten sam pałac ze spiczastym dachem i ten sam kamienny most nad stawem z rybkami, który wybudowała razem z ojcem. Jedyną różnicą było to, że drzewa znajdujące się nad płynącym tam strumykiem urosły. Bambusowa Królowa zagłębiła się we wspomnienia ze swoich młodzieńczych lat. Niestety, nie były one dla niej przyjemne.

Kiedy Bambusowa Królowa była młodsza, wybrała edukację zamiast małżeństwa. Z tego powodu jej ojciec zerwał z nią wszelkie kontakty. Nie widział żadnej korzyści z zapału córki do dalszej nauki. Ku jej zrozpaczonemu sercu nigdy nie zapragnął poznać księcia, z którym wzięła ślub zaraz po zakończeniu edukacji. Nie świętował z nią, gdy jej mąż został Królem i nie wspierał jej nawet wtedy, gdy opłakiwała jego śmierć, spowodowaną tropikalną chorobą. Przez wiele lat Królowa musiała radzić sobie bez ojca. Nie chciała, by jej córka Bambusowa Księżniczka przeżywała to samo, co ona. Pragnęła dać jej wolność wyboru życiowej drogi.

Bambusowa Królowa otrząsnęła się ze wspomnień, usłyszawszy nieopodal jakiś szelest. Ona i Kolin nie śmieli się ruszyć. W tym momencie pojawiła się Baba Jaga. „Babo Jago! Przyszłaś! Jejku, prawie dostałam przez ciebie zawału!”, powiedziała Bambusowa Królowa. Baba Jaga odpowiedziała: „Pomyślałam, że przyda ci się nieco magicznej pomocy”. Miała rację. Potrzebowali każdego dostępnego wsparcia.

Kolin krzyknął: „Tutaj jest!”. Wskazał Bambusową Księżniczkę siedzącą przed kominkiem. Wpatrywała się w płomienie, łzy spływały jej po policzkach.

Kolin spojrzał na Księżniczkę i zasugerował, żeby kobiety poszły z nią porozmawiać. Sam nigdy nie był dobry w okazywaniu emocji. Aby nie tracić czasu, zaczął budować tratwę, by dostać się na wyspę Czarnoksiężnika.

Bambusowa Księżniczka z fascynacją oglądała tańczące języki ognia. Zastanawiała się, co jest w nich takiego hipnotyzującego. Jej myśli powędrowały do ostatniej rozmowy z ojcem, tuż po tym, gdy książęta ich opuścili. „Każdy z tej piątki jest dla ciebie odpowiedni. Wybraliśmy z twoją matką najlepszych. Jeśli ty któregoś nie wskażesz, my to zrobimy”, powiedział, dorzucając drew do kominka, przy którym siedziała. Po czym wrzucał w płomienie jej listy z różnych szkół informujące o przyjęciu jej na studia. Księżniczka zaś pomyślała, że w jej sytuacji ucieczka byłaby najlepszym wyjściem. Rozważała konsekwencje swojej decyzji. 

„Hm!”, chrząknęła Bambusowa Królowa.

Bambusowa Księżniczka odwróciła się, żeby zobaczyć, kto to.

Bambusowa Królowa i Baba Jaga spędziły długi czas na rozmowie i podnoszeniu na duchu małej Bambusowej Księżniczki. Następnie poświęciły sporą ilość czasu na rozmowę ze Ścinaczem Bambusa i jego żoną o tym, jak powinna wyglądać przyszłość dziewczyny. Ojciec Księżniczki nie był skory do zmiany swoich przekonań, dlatego Baba Jaga musiała użyć magicznej sztuczki. Pstryknęła palcami nad rodzicami, poleciały iskry i utworzył się krąg dymu. Wtedy ojciec odwrócił się do swojej córki i powiedział: „Księżniczko, nadszedł czas, byś rozwinęła skrzydła. Zwiedzaj świat, ucz się nowych rzeczy, jest przed tobą tyle możliwości!”. Bambusowa Księżniczka zapiszczała z radości, klasnęła i mocno uścisnęła swojego ojca. Baba Jaga puściła do niej oko.

Koniec końców z podróży starych krewnych wyniknęło coś dobrego. Bambusowa Księżniczka dokładnie wiedziała, co chce studiować najpierw: fizykę w sławnej szkole w Starym Mieście. Wiedziała, że będzie musiała wyruszyć z Babą Jagą i Bambusową Królową, które będą mogły ją tam zawieźć gdy tylko ich podróż się skończy szkoła znajdowała się zaledwie kawałek drogi od Starego Domu. Ojciec Księżniczki stwierdził, że to wspaniały pomysł i zaproponował im swój kuter, by mogły przepłynąć morza. Niestety, najpierw musiały zatrzymać się na Wyspie Czarnoksiężnika i zabrać ze sobą Kolina, a kolejnym przystankiem było rodzinne miasto Starego Lada.